Szukasz pytań, nie pomysłów
Pomysł to coś, co Ty chcesz powiedzieć. Pytanie to coś, co ktoś już chce usłyszeć. Pomysł musisz dopiero komuś sprzedać, a na odpowiedź na pytanie ktoś już czeka.
Przez rok publikowałem na jednym z moich kanałów film codziennie. Gdybym czekał, aż pomysł sam przyjdzie, ten eksperyment skończyłby się po kilku tygodniach. Dziś tak samo planuję tematy dla kanałów firm i od tego zaczyna się każda moja współpraca.
Krok 1: zbierz pytania z trzech źródeł
Źródło 1: Twoi klienci
Otwórz maile i wiadomości z ostatnich 30 dni i wypisz każde pytanie, które ktoś zadał, zanim coś od Ciebie kupił. „Ile to kosztuje?”, „Czy to ma sens w mojej sytuacji?”, „Czym różnicie się od innych?”, „Ile to trwa?”.
Skrzynka to dopiero początek. Zajrzyj do notatek ze spotkań, do wiadomości na LinkedInie i do FAQ na swojej stronie. Jeśli masz handlowca, zapytaj, co słyszy najczęściej. On zna te pytania lepiej niż Ty.
Jest jeszcze miejsce, które mało kto sprawdza: opinie w Google, Twoje i konkurencji. Ludzie piszą tam, czego się bali przed zakupem i co ich zaskoczyło. To gotowe problemy opisane ich słowami.
Zapisuj wszystko słowami klienta. Klient nie wpisze w YouTube „optymalizacja podatkowa”. Wpisze „jak płacić mniejszy podatek”.
Źródło 2: inne kanały
Jeśli dopiero zaczynasz i nie masz jeszcze klientów, bierzesz pytania od cudzych widzów. Wejdź na kanał, który mówi do tych samych ludzi co Ty, i posortuj filmy od najpopularniejszych.
Szukasz filmu, który mocno odstaje od reszty. Porównuj go z innymi filmami na tym kanale, a nie z liczbą subskrybentów. Jeśli kanał zwykle robi na przykład 2 tysiące wyświetleń, a jeden film ma 40 tysięcy, to nie przypadek. Ten temat ludzi obchodzi.
Sprawdź jeszcze datę. Film sprzed pięciu lat mógł urosnąć, bo wtedy nikt inny o tym nie mówił. Najwięcej powie Ci taki, który wybił się w ostatnim roku. Z takiego filmu bierzesz problem, nie tytuł, i pokazujesz go po swojemu.
Potem otwierasz komentarze pod nim i szukasz trzech rzeczy:
- pytań, na które autor nie odpowiedział,
- komentarzy, w których ktoś się nie zgadza,
- zdań zaczynających się od „a co, jeśli…”.
Źródło 3: wyszukiwarka
Komentarze piszą ludzie, którzy już kogoś oglądają. O co pytają ci, którzy jeszcze nikogo nie znaleźli, widać w wyszukiwarce.
Wpisz w YouTube główny temat swojej branży i nie naciskaj Enter. Wyszukiwarka rozwinie listę i pokaże, jak ludzie najczęściej kończą to zdanie. Potem dopisz na początku „jak”, „dlaczego”, „ile” albo „czy” i sprawdź jeszcze raz. To samo zrób w Google.
Możesz też dopisać po frazie jedną literę: „kanał YouTube dla firmy a”, „b”, „c”. Wyskoczą uzupełnienia, na które sam byś nie wpadł. Te podpowiedzi biorą się z tego, co ludzie naprawdę wpisują, więc wiesz, że ktoś tego szuka, zanim cokolwiek nagrasz.
Krok 2: pogrupuj pytania w pięć problemów
Masz teraz kilkadziesiąt pytań, ale to jeszcze nie są tematy. Połowa z nich mówi o tym samym innymi słowami.
„Ile kosztuje kanał dla firmy?”, „Czy to się opłaca?” i „Jak policzyć, czy kanał na siebie zarabia?” to trzy pytania, ale jeden problem: klient nie wie, czy mu się to zwróci.
Najprościej zrobić to w zwykłym arkuszu. W jednej kolumnie pytanie, w drugiej problem, który za nim stoi, a przy każdym powtórzeniu stawiasz kreskę. Po kilkunastu minutach zobaczysz, że te same problemy wracają. Wybierz pięć, które wracają najczęściej. To, co najbardziej ciekawi Ciebie, zostaw na później.
Krok 3: rozbij każdy problem na dziesięć filmów
Zwykle z jednego problemu robimy jeden film. Ten sam problem możesz jednak pokazać na dziesięć sposobów i każdy przyciągnie trochę innego widza. Przykład biura rachunkowego i problemu jego klientów: jaką formę opodatkowania wybrać. Tytuły ilustrują metodę, nie są poradą podatkową.
- Dlaczego to problem. „Dlaczego źle wybrana forma opodatkowania może Cię kosztować tysiące złotych?” Łapie ludzi, którzy jeszcze nie wiedzą, że mają kłopot.
- Jak to rozwiązać. „Jak wybrać formę opodatkowania w 15 minut?” Dla kogoś, kto już szuka odpowiedzi, często w wyszukiwarce.
- Błędy. „5 błędów przy wyborze formy opodatkowania.” Ludzie klikają, bo boją się, że robią któryś z nich.
- Mit. „Ryczałt zawsze jest najtańszy? Sprawdźmy.”
- Przykład klienta. „Klient przeszedł na ryczałt. Tyle zapłacił po roku.” Historia przekonuje lepiej niż teoria.
- Porównanie. „Ryczałt czy podatek liniowy? Liczymy na trzech przykładach.”
- Eksperyment. „Ten sam przychód, trzy formy opodatkowania. Wyniki.”
- Od zera. „Gdybym dziś zakładał firmę, wybrałbym…”
- Przed i po. „Zmieniłem formę opodatkowania. Co się zmieniło?”
- Kiedy to się nie opłaca. „Kiedy zmiana formy opodatkowania się nie opłaca?” Widz widzi, że nie próbujesz mu wszystkiego sprzedać.
Przykład klienta, eksperyment, od zera oraz przed i po wymagają własnego doświadczenia. Tego nie wygeneruje Ci żadne AI, a po takich filmach widz wie, że to robisz, a nie tylko o tym mówisz.
Pierwsze filmy z tej listy przyciągają ludzi, którzy dopiero odkrywają problem. Porównanie, przykład klienta i to, kiedy się nie opłaca, oglądają ci, którzy są blisko decyzji. Kanał firmowy potrzebuje jednych i drugich.
Zrób to samo z czterema pozostałymi problemami i masz pięćdziesiąt tematów.
Filtr przed nagraniem
Zanim cokolwiek nagrasz, sprawdź każdy temat jednym pytaniem: czy osoba, która może u mnie kupić, chciałaby to obejrzeć? Jeśli nie, skreśl.
Dokładnie od tego zaczynam pracę z kanałami firmowymi: najpierw problemy klientów, dopiero potem filmy. Jeśli chcesz zrobić to razem, ustalimy tematy na konsultacji albo w ramach strategii kanału.